Ten post kierujemy głównie do polskiej młodzieży…

Post będzie na temat obecnej i aktualnej sytuacji w Polsce i na świecie. Głównie w powiązaniu do nas – ludzi młodych, najmłodszego pokolenia. Ale zanim przejdziemy do głównej kwestii tego posta, to zaczniemy od krótkiego wprowadzenia w temat… Na początku przytoczymy kilka faktów z obecnej sytuacji w której się znajdujemy. Obecnie jesteśmy w tragicznej sytuacji… Nam, obywatelom zabiera się możliwość normalnego leczenia, świadczenia usług zdrowotnych (na które płacimy nasze podatki), przed oczami obywateli zamykane są szpitale, przychodnie, kierują nas na bezsensowne i nic nie wnoszące teleporady „zdrowotne”, bezprawnie zamykane są nasze firmy, biznesy, ludzie popadają w kryzysy głównie finansowe i zdrowotne, tracą swoje majątki, stają się bezrobotni. Jeśli chodzi zaś o nas, uczniów to problem wcale nie jest mniejszy. Prawie cały rok zdalnego nauczania, masowe problemy z psychiką wśród uczniów, duży zanik i brak wiedzy po zdalnych lekcjach, totalnie zaniedbana (choć bezsensowna) edukacja, co ciekawe – nawet zdarzały się przypadki samobójstw wskutek braku kontaktu z rówieśnikami i lekcji zdalnych i jak wiemy – brak kontaktu z rówieśnikami wskutek nauczania zdalnego. Straty i skutki spowodowane bezprawnym lockdown’em i zdalną edukacją wśród uczniów jest masowy… I po to powstała nasza organizacja. Po to tu jesteśmy. Aby temu się przeciwstawiać, walczyć z tym i łączyć się na masową skalę… Właśnie. Czy na masową? Jak wyglądają nasze działania „od kuchnii”? Ilu nas jest rzeczywiście? Jak wyglądają te działania? Czy jakikolwiek sprzeciw ma sens? Jak to wygląda wśród uczniów, młodzieży? O tym między innymi powiemy w owym poście. Przechodząc do rzeczy. Nasza organizacja powstała z inicjatywy 1 członka, który założył ją jako tzw. kontrę do inicjatywy o nazwie „Protest Uczniowski” (dalej z nami jest). Później stopniowo dołączały nowe osoby, ale nie masowo. W szczytowym momencie było nas ok 30 osób, ale większość do dziś z nami tutaj nie dotrwała… Obecnie jest nas 12 osób… Gdzie więc jest reszta uczniów? Ile jest uczniów w całej Polsce, a ile w naszej organizacji?

PRZECIEŻ TO JEST JAKIŚ ŻART!!!

Nie po to przodkowie walczyli o naszą wolność, przyszłość i niepodległość, abyśmy my teraz w 12 osób próbowali ją odzyskać… Pomijając. Obecne podejście młodzieży, uczniów do tej sytuacji jest zwyczajną kpiną. Podamy krótki przykład. Jeśli chodzi o nas to większość z nas jest JEDYNYMI (lub nielicznymi z nielicznych), którzy mają jakąkolwiek odwagę, aby chodzić do szkoły bez maseczki. Reszta się stosuję. Co zaś w wolnym czasie najczęściej robi młodzież? A często nawet na przerwach szkolnych, w toaletach, miejscach publicznych czy na szkolnych „palarniach”? Pali papierosy, e-papierosy, pije alkohol, czasami nawet pali trawkę i inne narkotyki… (do czego rzecz jasna nic nie mamy, to ich – wasza – wolność, każdy robi co uważa za słuszne). Na to odwagę obecna młodzież ma – pomimo – iż karanie za to jest jak najbardziej zgodne z prawem. Zaś odwagi na chodzenie po szkole, sklepach czy autobusie bez maseczki już nie ma. Pomimo tego, iż nadal jest to pełne bezprawie!!! Uczniowie i ogół młodzieży jak najbardziej stosuje się do wszystkich obostrzeń, grzecznie i posłusznie się szczepi (nie wszyscy) i jakoś niezbyt widzi w tym problem… A nawet jeśli widzi brak logiki w tym, to i tak się stosuję dla „świętego spokoju”. Dla tegoż to „świętego spokoju” pozwalają sobie odebrać wolność. Tyle w temacie. Co jeszcze będziecie więc robić dla tego waszego „świętego spokoju”? A gdzie jest prawo, gdzie konstytucja? Po co to wszystko zostało stworzone jako najwyższy akt prawny w Polsce?

Teraz zmienimy trochę temat… A mianowicie. Co do naszych działań. Zdecydowana większość naszych członków nie działa w pełni swoich personalnych możliwości. Zgadnijcie dlaczego! A no dlatego, że jesteśmy mocno ograniczani przez własnych rodziców!!! Część naszych członków robi to, co tylko może, lecz w niewiedzy i ukryciu przed własnymi rodzicami. Czy tak ma wyglądać walka o wolność, swobodę i normalną edukację, skoro własni rodzice nas w tym nie wspierają? Za przykład można przytoczyć niejedną „historię z życia” naszych (niestety) już byłych członków (ww. organizacji). Odeszli oni od nas (choćby na jakiś czas) wcale nie dlatego, że chcieli, że przestało im się chcieć działać, że nie widzieli w tych działaniach sensu, a właśnie dlatego, że jego/jej własni rodzice nakryli go/ją na tym, że jest u nas w organizacji i zagrozili karą (w postaci np odebrania telefonu, zakazu możliwości wychodzenia z domu na dany okres czasu) lub wręcz zgłoszeniem własnego syna/córki do psychologa. No po prostu brak słów… Ponadto w szkołach również jesteśmy (byliśmy) bardzo często zastraszani (w co staraliśmy się mieć wyjeb….e, ale często po prostu się nie da). Często nasze zaświadczenia zwalniające z maski nie były akceptowane, grozili nam uwagami, obniżeniem zachowania etc., a to tylko i wyłącznie za brak nielegalnej maski (rozporządzenia dyrektorskie nielegalne – Art. 92 Konstytucji). Choć ostatnio u większości z nas sytuacja totalnie się odmieniła i masowy terror maseczkowy po prostu zniknął (co nas bardzo ucieszyło!). Jednym z głównych problemów w naszej organizacji, ale to dotyczy niemal wszystkich i bazuje na ludzkiej mentalności, był fakt, że wiele osób do nas dołączając nie wywiązywało się ze swoich obowiązków na rzecz organizacji, często w żaden sposób nie działając, jedynie biernie czytając wiadomości na grupie. Ci ludzie jednocześnie nic nie robiąc stosowali się bez żadnego buntu do np. nielegalnego obowiązku noszenia maseczek. Zdarzało się, że takie osoby wielokrotnie w sytuacjach, gdzie nie otaczały ich żadne osoby dalej się stosowały do tego typu „nakazów”. Tacy ludzie stanowią większość, to są frustranci, którzy dołączają do organizacji tylko po to, aby pokazać innym ze swojego otoczenia, że są w takiej sławnej organizacji, że działają na rzecz wolnego kraju, robią to też, bo chcą się wyżyć w takiej organizacji, wylać z siebie nerwy poprzez krzyk na „spacerkach wolności” czy pisząc w internecie. Ludzie tego typu po wylaniu swoich emocji przestają działać w jakikolwiek sposób, działają w takich organizacjach nie ciągle, ale pod impulsem trawiących ich w danej chwili nerwów. To nie są ludzie buntu, to są poddani ludzie, ludzie, którzy czują się całkowicie bezsilni, stosują się do wszystkiego co im rząd nakaże, mimo że to wbrew ich woli, a skaze na swoim sumieniu wobec siebie wylewają impulsem albo na środowisko albo w organizacjach. Tacy ludzie zatracili wiarę w siebie i się poddali, tacy ludzie w większości jednak tworzą niemal wszystkie organizacje, je ograniczając i osłabiając.

Nie rozumiemy pewnego paradoksu. Ludzie są bardziej skorzy walczyć o ideologie, która jest tylko ideologią, niż o swoje podstawowe prawa, o wolność osobistą. Dotyczy to szczególnie właśnie młodzieży. Popatrzmy na Strajk Kobiet. Walka o prawo do aborcji, wielkie zbiorowiska ludzi (notabene, halo, gdzie była policja przy takich zgromadzeniach), krzyczenie słynnych słów WYPIER*****, Je*** ***. Na tych marszach były całe tłumy osób. Wiele z nich o dziwo stosowało się do nielegalnych obostrzeń jak maseczki, nałożone przez ich znienawidzony rząd, ale nie o tym.

Gdzie są teraz ci ludzie, co krzyczeli „moje ciało, moja sprawa”?

Rozumiem, że zmuszanie do przyjęcia szczepionki, która zostanie w naszym organiźmie, w naszym ciele i jej usunięcie będzie niemożliwe to już nie jest to? Przy dokonywaniu aborcji to moje ciało, ale przy szczepieniu to już ciało rządu? Ludzie wolą walczyć za bezsensowną ideologie, wygryzać się nawzajem, niż walczyć o własne prawa. Taka prawda, że aborcja zawsze była i będzie, niezależnie od wyroku trybunału. Wyjeżdżało się do bardziej liberalnych moralnie i kulturowo krajów dokonać tego i tyle, bo w tamtych krajach te procedury były łatwiejsze. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego jest wyrokiem dotyczącym wniosku złożonego 4 lata temu. Rząd wykorzystał to, aby odwrócić uwagę ludzi od działań rządu. Był to temat zastępczy. Ludzie łyknęli go niczym pelikany. W obecnym czasie ideologia nie ma znaczenia. Strajk Kobiet uważa, że aborcja jest prawem człowieka.

A gdzie jest walka o resztę jego wolności?

Nakaz duszenia się w maseczkach, segregacja sanitarna i przymuszanie do szczepień to nie naruszenie tych praw?

Młodzież krzyczała na tych protestach wiele rzeczy, nawet zarząd na konferencji raz powiedział, że chce obalić rząd.

Chcecie? A gdzie jesteście teraz?

Pochowani po kątach ze szmatą na gębie, tacy z was wojownicy i hipokryci. Zróbcie to, jest was więcej, co was trzyma? Jak można wytłumaczyć krzyczenie ***** *** za ograniczenie prawa do aborcji, a w tym samym czasie nie reagować i grzecznie się stosować do całkowicie niezgodnych z konstytucją ( tym razem rzeczywiście) obostrzeń i przymusów naruszających nasze fundamentalne wolności? Nijak. Oświadczenie uczniów z organizacji „Wolni Uczniowie”: Jeśli chodzi o działania naszej organizacji, mamy związane ręce. Nie możemy praktycznie w ogóle nic zdziałać. Powodem jest to, że nas jest zdecydowanie za mało. Nie licząc osób, które są wyżej opisanymi frustratami, mamy ledwie garstkę osób zaangażowanych w działanie przez cały czas. Młodzież jest próżna. Młodzież nie chce wolności. Spójrzmy na petycje naszej organizacji, a całkowicie przeciwnego Protestu Uczniowskiego. Protest Uczniowski w petycji o powrót do zdalnej edukacji miał ponad 500tys podpisów. Nasza petycja o powrót do szkół (bez obostrzeń sanitarnych w normalnych warunkach, petycja nasza nie została spełniona) miała ledwie 1200 podpisów. Można sobie porównać skale. Uczniowie wolą zdalną edukacje, bo jest łatwiejsza, bo można zgapiać. Patrząc na ogólny stan naszej edukacji trudno się dziwić niechęci do powrotu do normalnej nauki, ale tu nie o to chodzi. Są ludzie, którzy nie potrafią sobie całkowicie radzić w warunkach zdalnej edukacji. Są ekstrawertycy, którzy do funkcjonowania potrzebują ludzi, jak w sali lekcyjnej. Zdalna edukacja dla wielu osób uczciwych i mnie przebiegłych jest gorsza, nie potrafią tak się uczyć. Jednak dla osób nieuczciwych, cwanych zdalna edukacja jest idealna. Tam im lepiej zagaisz, masz lepsze oceny. Podłość i oszustwo są nagradzane. To jest niepokojące, jak bardzo polska młodzież jest upodlana. Niewiele zostało normalnych osób, uczciwych, zbuntowanych, żądających normalności wśród młodych. Takich osób prawie nie ma. Jesteśmy przez to niemal zależni od dorosłych. To dorośli muszą walczyć o nasze prawa. Nie tylko dlatego, że nas jest za mało. Wielu z nas jest poniżej 18 lat, nie możemy pozywać do sądów, samemu za siebie odpowiadać, samemu za siebie decydować, organizować marsze, czy jakiekolwiek interakcje społeczne. Jesteśmy nieliczni, zależni i bez praw. Ale to nie znaczy, że mamy się poddać. To nas powinno jedynie bardziej zmobilizować do działania, im nas mniej będzie, im będziemy bardziej zależni, im mniej praw będziemy mieli, tym bardziej desperacko będziemy się bronić. Mimo naszej małej liczebności i ograniczonej możliwości działania, staraliśmy się działać jak mogliśmy. Podczas zdalnej edukacji pisaliśmy wiele postów uświadamiających o obecnej sytuacji, pomoce prawne, udostępnialiśmy najświeższe wiadomości, robiliśmy wiele liveów, zdecydowanie przestawiliśmy się na działanie tylko wolnościowe z początkowej ideologizacji organizacji. Paru naszych członków pojawiało się sporadycznie na różnego rodzaju piknikach wolności czy marszach jak piknik we Wrocławiu miesiąc temu. Nasz jeden członek organizował nawet protesty w Gdyni w swoim imieniu, organizowaliśmy debaty uczniowskie, które o dziwo miały całkiem duży odzew (szkoda tylko, że u jedynie dorosłych rodziców), wysyłaliśmy e-maile do posłów i senatorów, wiele zapytań natury prawnej do wielu instytucji i osób publicznych, również wysłaliśmy petycję o powrót do szkół, na którą odpowiedziano wymijająco, ostatnio rozpoczęliśmy skromną akcje kolportażową na terenie paru miast. Robiliśmy dosyć dużo jak na nasze możliwości. Trzeba to przyznać, skutek tych działań jest praktycznie żaden, jest on jedynie symboliczny. Ale to już znaczy wiele. Samo istnienie naszej organizacji, samo działanie, choć ze żadnym niemal skutkiem pokazuje, że jest środowisko młodych ludzi, którzy chcą żyć w normalnym kraju i kształcić się normalnie w normalnej oświacie. To właśnie daje innym ludziom nadzieje, tym co myślą, że takich ludzi jak my nie ma. Nawet jeśli, aby być symbolem, który nic nie zdziała, ale symbolem będziemy musieli wypruwać z siebie żyły, to będziemy to robić. Nawiązując również do frustratów, w naszej organizacji wiele osób na początku się deklarowało, prawdopodobnie pod impulsywnych nerwów, czego to oni nie zrobią, jak się nie będą starać itp. Było wiele deklaracji typu, że będą organizować sondy uliczne, że będą organizować marsze, protesty pod własnymi szkołami, że będą chodzić na konferencje do sejmu, można tak wymieniać w nieskończoność..

Co z tego wynikło?

Jak to w przypadku frustratów, obiecali pod wpływem impulsu działania, których nie byli w stanie dokonać i nic z tych obietnic nie zostało spełnione. Właśnie takie osoby przeszkadzają w działalności organizacji. Osoba, która zdeklarowała się zrobić marsz w mieście A wycofuje się w ostatniej chwili z tego bez podania przyczyny, kiedy ma już przez reszte organizacji wszystko przygotowane na tacy, przemówienie wspólnie opracowane, plan marszu, co kto ma robić i tak dalej. Takie osoby w ogóle nic nie wnoszą do organizacji, jedynie przeszkadzają i opóźniają jej działanie, w ten sposób działając na korzyść oprawców.

Mimo, że większość z nas ma rodziców, z przeciwnymi do nas poglądami na sprawę, to mimo tego da się działać, działania naszych członków są tego przykładem. Mamy w większości bardzo zamordystycznych rodziców, otumanionych przez TVP i inne „obiektywne” media jak to nazywają. Nie pozwalają nam się angażować jakkolwiek, negują nasze zdanie, każą nam się stosować do obostrzeń, inwigilują na każdym kroku, naśladując praktycznie w tym obecny rząd. Ale działamy. W cieniu, ukryci, ale działamy, robimy cokolwiek co jesteśmy w stanie robić. Nas żadne przeszkody nie zniechęcają. Przechodzimy przez nie i niszczymy je, aby nigdy później znów się nimi nie stanęły.

Niezwykle wiele ludzi o nas nie wie. Nie wie z tego względu, że nasz głos nie przebijał się przez media głównego nurtu. Przez naszą małą liczebność nie byliśmy w stanie stworzyć akcji kolportażowej na wielką skale, nawet teraz na taką ona nie występuje. Nawet w środowiskach antyobostrzeniowych i wolnościowych nie wszyscy nas kojarzą. Musimy jednak tutaj podziękować stowarzyszeniom i mediom, które nas wspierały i promowały. Mowa tutaj przede wszystkim o WIR – Masz Głos, Wolni My, wicipolskie.pl czy GŁOS Obywatelski. Również bardzo dziękujemy pani Ewa Rzeuska za mocną promocję naszej

organizacji oraz wsparcie! Dzięki wam nasza organizacja nie była całkowicie bez zasięgów, wy wprowadziliście ją jako oświatowa organizacja uczniowska, która sprzeciwia się temu całemu szaleństwu.

Dziękujemy!

A na koniec warto wspomnieć o słynnych zdjęciach na różnych portalach społecznościowych młodzieży na tle radiowozów policyjnych z podpisami je*** policję, psy, JP na 100% czy HWDP. Tacy są odważni, zadzierają tak z policją, cóż za brawura! Jak przychodzi co do czego, to posłusznie zakładają maseczkę i nagle znika ich bunt jak makiem zasiał…

Quo Vadis, polska młodzieży?

Z poważaniem,

Członkowie organizacji „Wolni Uczniowie”

Owe oświadczenie znajduje się pod linkiem

https://www.facebook.com/WolniUczniowie/posts/265426532010319

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *