Powszechnie obowiązującą narracją medialną w związku z wydarzeniami w Afganistanie jest taka, że nadzwyczajna szybkość pochodu Talibów oraz nagła ewakuacja wojsk amerykańskich ( ale zauważmy, że nie wszystkich?) oznacza klęskę Amerykanów po 20 letniej okupacji Afganistanu.

Stany Zjednoczone opuszczają Afganistan, tracąc 2400 osób zabitych, 20 000 rannych i wydając ponad bilion dolarów na ustanowienie „demokracji”. Jak starają się zasugerować, jak zwykle niemal jednostronnie, globalnie sformatowane przez żydowsko-anglosaski kapitał media – w Afganistanie jeśli nie już panuje chaos i powszechne „łamania praw człowieka”, to wkrótce należy się tego spodziewać.

A jak jest naprawdę?

Jak na stronę, która ponoć poniosła druzgocąca klęskę, USA wycofują się bardzo spokojnie ( bo na pewno nie uciekają lub ewakuują się w atmosferze trwających działań wojennych), niemal komfortowo, zabierając ze sobą oprócz własnych żołnierzy także kilkadziesiąt tysięcy kolaborujących z nimi, przez co najmniej 20 lat, Afgańczyków. Te mające wzbudzić negatywne emocje – „ mrożące krew w żyłach” obrazy, przekazywane za pośrednictwem agencji i sieci społecznościowych, wypadki czepiania się samolotów lub koczowania ludzi „ spragnionych zachodniej demokracji” – dotyczą jedynie tych przysłowiowych murzynów, którzy zrobili swoje ( czyli byli sługusami aglosasów), a teraz ci z nich, którzy są „ mało perspektywiczni” pozostawiani są jako mięso armatnie. Taki to już los zdrajców.

Znacznie ciekawsze jest to, że opuszczający Afganistan żołnierze amerykańscy zostawiają pełne magazyny broni ( sprzętu i amunicji), zaopatrzenia mundurowego, żywości, lekarstw itd.? I między bajki trzeba włożyć opinie, że nie mają czasu i środków, aby to zabrać, gdyż jaką drogą i jakim sposobem te zasoby dotarły, tak i mogły być wywiezione z Afganistanu. A poza tym Amerykanie nie wycofują się na pewno wskutek naporu działań wojennych oddziałów militarnych Talibanu.

Krótko mówiąc, wszystkie okoliczności i cały przebieg opuszczania Afganistanu przez jednostki armii amerykańskiej, towarzyszący im personel urzędniczy oraz miejscowych kolaborantów – dowodzą, że wszystko odbywa się zgodnie ze z góry przyjętymi dwustronnie uzgodnieniami i scenariuszem.

Warto więc w takiej sytuacji zadać sobie pytanie: a co jest celem obu stron ( a może nawet więcej niż dwóch ?) tego przedsięwzięcia ?!

Zacznijmy najpierw od kilku niemal banalnych stwierdzeń.

Po pierwsze – Afganistan jest od wieków ( a nawet tysiącleci) węzłowym obszarem na szlaku między cywilizacją europejską ( kolejno: śródziemnomorską, następnie zachodnio-chrześcijańską, żydowsko-kapitalistyczną, żydowsko-atlantycką), a cywilizacjami Azji centralnej, Indii i Chin. Z tego powodu Afganistan pomimo skromnych zasobów i niedostępnego terytorium był terenem przemarszów zarówno militarnych, jak i handlowych ( tędy m.in. przebiegał starożytny i nowożytny szlak jedwabny, i także współcześnie ten teren jest potencjalnie przewidziany na jedną z głównych lądowych dróg handlowo-surowcowych między Chinami a Europą i Afryką.

Po drugie – z powodów wymienionych wyżej, Afganistan był i jest obszarem działań politycznych, agenturalnych i w ostateczności militarnych – państw, które roszczą sobie pretensje do statusu imperiów, zarówno zachodnich, jak wschodnich, a od ok. 500 lat, globalnych. Wskutek tego wojna i działania wokół-wojenne wpisane są w doświadczenia historyczne i mentalność ludów ( głównie różnych plemion i klanów) zamieszkujących teren Afganistanu. Przy czym korzyści wojenne zawsze porównywane są z korzyściami materialno-handlowymi. Efekt handlowy staje się często istotnym czynnikiem wpływającym na trwałość sojuszy i dobór partnerów przez ludy Afganistanu. Wiedzą o tym także najeźdźcy i wykorzystują to dla swoich celów i strategii długookresowych.

Po trzecie – Afganistan należy od stuleci religijnie do świata islamu, ale z wszystkimi tego konsekwencjami podziału na sunnitów i szyitów oraz z obecnością skrajnego odłamu fundamentalistycznego, szowinistycznego wahabizmu – najczęściej zainfekowanego i wykorzystywanego przez siły zewnętrzne. Na strukturę religijną nakłada się jednocześnie bardzo istotna struktura narodowościowa i plemienno-klanowa ( struktura etniczna Afganistanu: Pasztuni – 39,8%, Tadżycy – 24,2%, Uzbecy – 9,1%, Hazarowie – 8,6%, Turkmeni – 5,0%, Aimakowie – 5,0%, Persowie – 1,7%, Beludżowie – 1,2% ).

Po czwarte – współczesne technologie ( informatyczne, transportowe, medialne) czynią możliwym przemieszczanie się ludzi i idei oraz wydarzeń powstałych lub wywołanych w Afganistanie, niemal w dowolną część świta. W ten sposób bezpośrednio lub pośrednio sytuacja na obszarze wydawałoby się „peryferyjnego” kraju może wpływać lub już wpływa na sytuację społeczno-polityczną w stosunkowo odległych od Afganistanu krajach. Migracja ludzi i „ migracja” informacji i dezinformacji staje się realnością.

Po piąte – trzeba sobie zdawać sprawę, że obecny wewnętrzny układ polityczny w Afganistanie, tak naprawdę nie jest całkowicie i bezwarunkowo zdominowany przez Talibów, gdyż ciągle aktywnie działają bojownicy Państwa Islamskiego   (ISIS) i Al-Kaidy oraz mudżahedini pod dowództwem 32-letniego Ahmada Masuda , syna legendarnego przywódcy Ahmada Szaha Masuda, zabitego skrytobójczo na zlecenie amerykańskiego agenta Osamy Bin Ladena przez zamachowców udających reporterów i filmowców na dwa dni przed „zamachami” z 11 września 2001 r., dającymi początek tzw. antyislamskim i antyterrorystycznym „wyprawom krzyżowym” XXI wieku w wykonaniu USA i przymusowych sojuszników ( w tym niestety najemników z Polski), na terenie Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej i Środkowej Azji, a także w wymiarze globalnym.

Tak ISIS, jak i Talibowie to organizacje założone za pieniądze amerykańskie ( kapitał anglosasko-żydowsko-saudyjski) oraz szkolone i monitorowane przez służby amerykańsko- izraelskie. Jednak w przypadku Talibów dodatkowo bardzo ważna jest rola popierającego ich Pakistanu – a przypomnę tylko, że jest to kraj posiadający silną armię i broń jądrową. O ile Talibowie koncentrują swoją działalność na sprawach dotyczących samego Afganistanu ( przynajmniej na razie ?), o tyle ISIS, to organizacja ponadnarodowa i ponadpaństwowa, coś w rodzaju islamskiego trockizmu, eksportująca rewolucję islamską na cały świat. Jeśli chodzi o orientację polityczną młodego Ahmada Masuda, który przeciwko Talibom zaszył się ze swoimi zwolennikami w dolinie Pandższir, to wystarczy zauważyć, że jest to dobrze wykształcony człowiek po elitarnych studiach wojskowych w… Wielkiej Brytanii. Zatem jego związki ze służbami anglosaskimi są niemal pewne. A angielskie agentury i służby mają 500-letnie doświadczenie w polityce imperialnej – kolonialnej i neokolonialnej.

Po szóste, wreszcie – warto sobie uzmysłowić – i zdać sobie sprawę z możliwego oddziaływania z terytorium Afganistanu na najbliższe sąsiedztwo – z jakimi państwami graniczy ten kraj. Na zachodzie jest to szyicki Iran ( jeden z głównych przeciwników USA i Izraela). Na południu i wschodzie sąsiadem jest Pakistan, państwo atomowe, będące w „ szorstkiej przyjaźni” z USA i  skonfliktowane z potężnymi Indiami, a dodatkowo jest to kraj, który w dość głębokiej strefie przygranicznej z Afganistanem zamieszkują Pasztuni- stanowiący niemal 40 % etnicznej ludności Afganistanu. Na północy Afganistan graniczy z Turkmenistanem ( krajem o wielkich zasobach gazu ziemnego, dużych ambicjach regionalnych a zarazem pozostającym w sferze wpływów polityki tureckiej o tradycjach imperialnych i współczesnych ambicjach powrotu do tego statusu także w Azji centralnej); z Uzbekistanem ( krajem o dużych ambicjach do samodzielności, o zbliżonym do Afganistanu potencjale ludnościowym, ale zarazem krajem znacznie bardziej rozwiniętym gospodarczo, który etnicznie posiada ok. trzy milionową reprezentację w Afganistanie); z Tadżykistanem ( na terenie którego zlokalizowana jest największa rosyjska baza wojskowa w tym regionie i w ogóle największa baza wojskowa Rosji poza jej granicami – baza 201,  znajdująca się w dwóch miastach Duszanbe i Bochtar, a dodatkowo niemal 1/4 ludności Afganistanu, to etniczni Tadżycy), i z Kirgistanem. Należy dodać, że dwa ostatnie państwa należą do wojskowego paktu sojuszniczego o bezpieczeństwie zbiorowym z udziałem Rosji, Białorusi, Kazachstanu i Armenii – OUBZ).

Jest jeszcze jeden bardzo ważny sąsiad Afganistanu – w prowincji Badachszan, na końcu wschodniego cypla tej prowincji, tzw. korytarza wachańskiego, wciśniętego między Tadżykistan a Pakistan, Afganistan graniczy z Chinami. Obszar ten był dawniej miejscem postoju na Jedwabnym Szlaku, a latach 16571873 istniał tu chanat zamieszkany przez Uzbeków. Obecnie może to być idealne miejsce do gazociągu łączącego Turkmenistan za pośrednictwem północnego Afganistanu z Chinami.

PZ

źródło – Wierni Polsce Suwerennej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *