Zapowiedź nieuniknionego

„Panie i Panowie W wolnym otwartym społeczeństwie słowo „tajemnica” brzmi odrażająco. Jako ludzie jesteśmy z natury, jaki i historycznie przeciwnikami tajemnych stowarzyszeń, tajnych przysiąg oraz ukrytych biegów wydarzeń. Na całym świecie działa przeciwko nam monolityczny i bezwzględny spisek, bazujący przede wszystkim na sekretnych grupach, by rozszerzać swą strefę wpływów poprzez infiltrację, zamiast inwazji; poprzez działalność wywrotową, zamiast wyborów i poprzez zastraszanie, zamiast wolnego wyboru. Jest to system, który zgromadził ogromne ludzkie i materialne zasoby, dla zbudowania zjednoczonej wysoce skutecznej maszyny, która łączy operacje militarne, dyplomatyczne, wywiadowcze, ekonomiczne naukowe i polityczne. Jej przygotowania są ukrywane, a nieogłaszane; jej pomyłki są grzebane, a niepublikowane i jej przeciwnicy są uciszani, a niepochwalani. Żaden wydatek nie jest kwestionowany, żaden sekret nie jest ujawniany. Oto dlaczego ateński twórca prawa Solon określił przestępcą każdego, kto unika polemiki. Proszę was o pomoc, w olbrzymim zadaniu informowaniu i ostrzeganiu Amerykanów. Jestem pewny, że z waszą pomocą człowiek będzie tym, kim się urodził żeby być; wolny i niezależny”. To są słowa Johna F. Kennedy wypowiedziane 27 kwietnia 1961 roku podczas przemówienia przed American Newspaper Publishers Associacion. Tamtego wieczora w swoim dyskursie pełnym dwuznaczności powiadomił opinię publiczną o planach tworzenia światowego rządu, o tym jaką przyszłość dla nas tworzą ci, którzy są w cieniu wielkich wydarzeń manipulując nimi. Wielu nie zrozumiało tych słów i do dziś ich nie rozumie, jednak ci, do których były one skierowane doskonale rozumieli ich znaczenie. Dwa lata później John F. Kennedy 22 listopada 1963 roku podczas przejazdu ulicami Dallas, został zastrzelony z rąk snajpera. Według oficjalnej wersji zginął z rąk samotnego strzelca – Lee Harvey Oswalda. Jednak od pierwszego momentu tej sprawie towarzyszyły niedopowiedzenia i bardzo szybko uznano, że sprawca działał sam. W wyniku czego śledztwo stało się tylko formalnością i jako takie zostało zamknięte. Do dziś sprawa zabicia prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Johna F. Kennedy czeka na wyjaśnienie.

Tamte lata, był to czas zimnej wojny, czas gdy oba bloki prześcigały się w tym, kto jest „silniejszy” i kto będzie „pierwszy”. Był to czas, gdy nad światem wisiała realna możliwość wybuchu kolejnej wojny. Z różnych względów, nie były to dobre dni dla bloku zachodniego. Kilka dni wcześniej przed wspomnianym wyżej wystąpieniem Johna F. Kennedy’ego, 12 kwietnia świat obiegła elektryzująca wiadomość „ludzkość zdobywa kosmos”. Jurij Gagarin na pokładzie statku „Wostok 1” wyruszył w podróż w przestrzeń kosmiczną. Ten pierwszy w historii ludzkości załogowy lot w kosmos, był również mocnym policzkiem danym blokowi zachodniemu. Na co dwa dni później nastąpiła odpowiedź, blok zachodni przeprowadził inwazję na Kubę w Zatoce Świń, akcja ta jednak zakończyła się niepowodzeniem. O czym wiedzą nieliczni Kennedy, był niepokornym przywódcą. Podczas swojej prezydentury podjął szereg odważnych i szokujących działań politycznych, które denerwowały kreującą się wówczas plutokratyczną elitę. Był człowiekiem, który nie bał się stanąć do walki i otwarcie sprzeciwić się swoim oponentom. Obecnie takim niepokornym przywódcą był Donald Trump, znienawidzony i dyskredytowany, jednak nie da się ukryć, jest człowiekiem, który ma odwagę mówić o rzeczach, o których inni wolą milczeć. Na przestrzeni lat i w kontekście kolejnych wydarzeń geopolitycznych, wypowiedź Johna F. Kennedy’ego nabiera zupełnie innego wymiaru i zmusza do przemyśleń. Czy rzeczywiście w naszym współczesnym świecie istnieją jakieś spiski, sekretne grupy, które rządzą światem? Ludzie, których naczelną ideą jest zniewolenie człowieka, zniewolenie ludzkości? Zaraz za tymi pytaniami przychodzą kolejne. Kto decyduje, jakie informacje są publikowane w środkach masowego przekazu? Dlaczego na wszystkich kanałach, bez względu na barwy polityczne, publikowane są takie wiadomości? Dlaczego ciągle omawiane są tematy zastępcze, a nikt nie chce mówić o tym, co jest istotne? Dlaczego politycy nie wyjaśniają społeczeństwu bazy wprowadzanych przez siebie zmian? Słyszymy o „nowej umowie społecznej”, jednak nikt nie wyjaśnia detali tego programu, celu który ma być osiągnięty, ani nie pyta nas o zdanie, czy chcemy tych zmian. A priori uznano, że tak ma być. W telewizji i podczas wystąpień, widzimy fałszywe uśmiechy przyklejone do twarzy gadających głów. Politycy łudzą nas kolejnymi fałszywymi obietnicami, a ich sprzeczne wypowiedzi wprowadzają tylko zamęt, niepewność i strach. Zaplątani w matni emocjonalnych przekazów nie rozumiemy, o co chodzi i dokąd zmierzamy. Od lat obiecywany dobrobyt nigdy nie nadchodzi, a nasze życie schodzi po drabinie destrukcji, do kazamatów zniewolonego pariasa. Wszystkie prowadzone dyskusje i narzucane nam programy, są produktem tworzonego globalistycznego planu. Mimo że każdym państwie istnieje konstytucja oraz opasłe tomy ustaw prawnych, które wydaje się powinny nas chronić i dla przeciwwagi ścigać przestępców, okazuje się jednak, że w naszej rzeczywistości nie obowiązują. Narzucane nam doktryny ustawiono ponad istniejącym prawem i wydaje się, że świat, który do tej pory znaliśmy, jego zasady i prawa, powoli zostaje unicestwiany. Zdziwieni z szeroko otwartymi oczyma, nie potrafimy znaleźć argumentów, na kolejne absurdalne programy, i bezzasadne ataki. Po raz kolejny zadajemy pytanie. Dlaczego tak się dzieje? Czy jest ktoś, kto odgórnie planuje taki splot zdarzeń? Dlaczego nikt, nic nie robi, aby się temu przeciwstawić? Polska była pierwszym krajem, który powiedział NIE komunizmowi. Wydawało się, że po latach komunizmu, Solidarność a następnie Okrągły Stół wyprowadzi społeczeństwo z okowów poddaństwa. Zachłyśnięci mirażem wolności, Polacy nie widzieli, a raczej nie chcieli widzieć, dwuznaczności zaistniałych zdarzeń. Powszechnie widziano tylko jedną prawdę tą oficjalną, rysowaną przez polityków i publikowaną w mediach głównego nurtu. Mało kto zdawał sobie sprawę, że istniała też ta druga, przemilczana, która miała swoją intrygę, sekrety i konspiracje a po przejściu do ustroju oczekiwanej demokracji, skrzętnie zamiatana pod dywan.

Na pytanie dlaczego tak się dzieje, odpowiedź jest prosta, ponieważ od dziesięcioleci jest wprowadzany w życie plan przekształcenia świata w jedno wielkie prywatne rodzinne przedsiębiorstwo. Ludzie kreujący siebie na wszechwładną elitę, w ciszy swoich gabinetów, pociągają za niewidzialne sznurki, wpływając na losy poszczególnych narodów, państw, kontynentów i w efekcie całego świata.

Według Denisa Heanly eksministra obrony Wielkiej Brytanii: „Nic na świecie nie dzieje się przypadkowo, są tacy, którzy pracują nad tym, aby się zdarzyło”.

Niewątpliwie taką elitą są członkowie Klubu Bilderberg, z siedzibą w mieście Leiden w Holandii. Skupia on grupę najważniejszych ludzi na świecie: prezydentów, monarchów, pierwszych ministrów, polityków, bankierów, właścicieli mediów, którzy raz do roku podczas sekretnego zjazdu wymieniają się informacjami oraz decydują, jaki kierunek obierze polityka światowa, gdzie i kiedy będą wojny, kto będzie rządził danym krajem, jakie będą zmiany klimatyczne, co zrobić z domniemanym przeludnieniem itd. Jednym słowem decydują o naszym być, albo nie być, w sferze globalnej.

23 lutego 1954 roku senator USA William Jenner w swoim przemówieniu powiedział: „Na zewnątrz mamy rząd konstytucyjny. Działamy w ramach naszego rządu i systemu politycznego, jednak inny organ reprezentujący inną formę rządu, biurokratyczną elitę, która uważa, że ​​nasza konstytucja jest przestarzała”.

Sekretne początki

Początki Klubu Bilderberg sięgają lat pięćdziesiątych, kiedy to jeszcze dobrze nie opadł kurz po II wojnie światowej, w kontekście zimnej wojny i po uruchomieniu Planu Marshalla, ogólnoświatowa sytuacja niepokoiła elity europejskie i amerykańskie. Wówczas to zrodził się pomysł utworzenia grupy, która jednoczyłaby finansowe oligarchie Rothschilda i Rockefellera z koronami Holandii i Wielkiej Brytanii, oraz CIA i NATO.  Polak żydowskiego pochodzenia Józef Hieronim Retinger – polityk i działacz na emigracji – przekonał holenderskiego księcia Holandii Bernardo de Lippe Biesterfeld do pomysłu utworzenia sekretnego klubu i w ten sposób zbliżenia interesów gospodarczych Stanów Zjednoczonych i Europy. To posunięcie miało również stworzyć przeciwwagę do bloku komunistycznego reprezentowanego przez Związek Republik Radzieckich. Promowanie dialogu i współpracy, na tematy polityczne i gospodarcze było początkowym celem klubu. Jest oczywiste, że w czasach gdy nikt nikomu nie ufał, zebranie w jednym miejscu osobistości ówczesnego świata, było niemałym wyzwaniem. Książę Bernard z Holandii, którego status nadawał planowanemu spotkaniu wysoką rangę został poproszony o jego oficjalne reprezentowanie i zaproszenie gości. Rozesłano zaproszenia wydrukowane na papierze firmowym Pałacu Soestdijk i osobiście podpisane przez księcia Bernharda, tym prostym zabiegiem dodano powagi i prestiżu temu przedsięwzięciu. Pierwsze spotkanie klubu odbyło się w dniach 29 – 31 maja 1954 roku, w hotelu „Bilderberg”, który był własnością rodziny Księcia Bernarda (stąd też pochodzi nazwa tej grupy) w Holenderskim mieście Oosterbeek. Gospodarzem spotkania był księżę Bernardo a na przewodniczących powołano amerykańskiego biznesmena John S. Colemana, działacza wolnorynkowego oraz ustępującego ministra spraw zagranicznych Belgii Paula van Zeelanda, zwolennika Europejskiej Wspólnoty Obronnej (CED), rolę sekretarza pełnił Józef Retinger. Koszty spotkania poniósł amerykański biznesmen David Rockefeller. Monarchie holenderska i brytyjska przyjęły patronat nad tym spotkaniem, w ten sposób wspierając Europejską Wspólnotę Obronną i ekonomiczny model kapitalizmu wolnorynkowego. W spotkaniu uczestniczyły osobistości z 12 krajów europejskich i Stanów Zjednoczonych. Wśród uczestników byli obecni praktycznie wszyscy przedstawiciele państw NATO plus Szwecji. Oprócz już wymienionego Paula van Zeelanda premiera Belgii na spotkaniu byli obecni między innymi: premier Włoch, Alcide de Gasperi (CDU); z Francji – premier Antoine Pinay reprezentujący prawicę; Guy Mollet przywódca socjalistów. Dyplomaci tacy jak Pietro Quaroni z Włoch; Panavotis Pipinelis z Grecji; a także niemiecki prawnik Rudolf Miller; przemysłowiec Otto Wolff von Amerongen; duński minister spraw zagranicznych Ole Bjorn Kraft. Anglię reprezentowali Denis Healey i Hugh Gaitskell z Partii Pracy, oraz Robert Boothby z Partii Konserwatystów; Sir Colin Gubbins, który w czasie wojny kierował Special Operations Executive (SOE); George Ball były członek Departamentu Stanu USA, odpowiadający za politykę Sojuszu Atlantyckiego, a później został człokiem Komisji Trójstronnej. Aby zachęcić zebranych do debaty między przeciwstawnymi stanowiskami ideologicznymi, zadbano aby zaproszeni goście byli ze wszystkich opcji politycznych. Ponadto program obrad obejmował: 1. Stosunek do komunizmu i Związku Radzieckiego 2. Stosunek do obszarów zależnych i narodów zamorskich 3. Stosunek do polityki gospodarczej i problemów 4. Stosunek do integracji europejskiej i Europejskiej Wspólnoty Obronnej Sukces spotkania przerósł oczekiwania organizatorów i dlatego zdecydowano o ich cykliczności. To skłoniło organizatorów spotkania do utworzenia instytucji pod nazwą the Foundation Bilderberg Meetings, a której czele stanął komitet zarządzający wybierany co cztery lata, odpowiedzialny za organizację corocznych spotkań, przygotowania programu obrad oraz dobór uczestników. Bilderberg Meetings w całości jest finansowany z prywatnego wkładu kapitałowego, który jest przeznaczany na utrzymanie tej instytucji, natomiast koszty corocznego spotkania ponoszą członkowie komitetu kraju, w którym odbywa się spotkanie.

Według Manuela Guerry Gómeza, księdza eksperta w dziedzinie masonerii, autora książki „Masonry, Religion and Politics” Klub Bilderberg składa się z trzech koncentrycznych powiązanych ze sobą kręgów: na pierwsze miejsce wysuwa się krąg Komitetu wewnętrznego, jest to odpowiednik komitetu sterującego (składający się wyłącznie ze stałych członków masońskich). Posiada on uprawnienia wykonawcze do podejmowania decyzji w oparciu o informacje uzyskane od zaproszonych osobistości. Następny krąg tworzy komitet doradczy w skład którego wchodzi 24 delegatów europejskich i 15 ze Stanów Zjednoczonych, jest upoważniony do zapraszania gości na doroczne spotkania. Trzeci zewnętrzny krąg stanowią byli stali członkowie klubu i okazjonalni gości. Wybory zaproszonych gości odbywają się w marcu każdego roku, a zaproszeni goście z kilkudniowym wyprzedzeniem otrzymują powiadomienie o miejscu spotkania.

Od początku istnienia klubu na czele zarządu stawali tacy ludzie jak: Bernardo de Lippe Biesterfeld, książę Holandii, który aż do swojej śmierci w roku 2004 był prezydentem klubu; Alec Home of the Hirsel (GBR); Walter Scheel (DEU); Eric Roll of Ipsden (GBR); Peter Carrington (GBR) sekretarz generalny NATO w latach 1984-1988; Etienne Davignon (BEL) wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej; od roku 2011 prezydentem kubu jest Henri de Castries (FRA) prezydent firmy ubezpieczeniowej AXA. Józef Retinger, aż do swojej śmierci w 1960 roku pełnił funkcję stałego sekretarza.

Spotkania klubu odbywają się raz do roku i za każdym razem w innym miejscu, które jest wybierane według ściśle określonego klucza. Z reguły są to luksusowe hotele umiejscowione na ustroniu, w niedużych miastach, gdzie jest możliwe utrzymanie absolutnego bezpieczeństwa i gdzie nie ma żadnej możliwości, aby media masowego przekazu organizowały transmisje, wywiady itd. Na spotkania zapraszanych jest zwykle 120 – 150 najbardziej wpływowych osób na świecie. Mają one charakter nieformalny, a jego uczestnicy występują jako osoby prywatne, a nie jako oficjalni reprezentanci firm, czy instytucji z którymi są związani ze względu na swoje stanowisko. Lista gości jest publiczna i składa się z 30% stałych uczestników, a pozostali zaproszeni zmieniają się co roku. Są to z reguły ściśle wyselekcjonowane osoby, przedstawiciele elity politycznej i finansowej, bankierzy, liderzy korporacji międzynarodowych, właściciele, lub przedstawiciele mediów. Jednak nie są zapraszani dziennikarze ci co ciągle biegają za nową wiadomością, tylko ci z wyższej półki, którzy poruszają sznurkami systemu medialnego. Reasumując zapraszani są ci, od których wiele zależy, lub ci którzy rokują być takimi w przyszłości. Posiedzenia odbywają się zgodnie z regułą Chatham House, czyli uczestnicy mogą wykorzystywać uzyskane informacje podczas spotkania, ale bez ujawniania nazwisk mówców ani żadnych innych uczestników. Nie ma szczegółowego porządku obrad, nie proponuje się uchwał, nie przeprowadza się głosowań, ani nie wydaje oświadczeń. Wystąpienia uczestników nie są rejestrowane ani nie ma żadnych prywatnych protokołów. W ten sposób klub chce promować „wolność słowa” prelegentów, wśród których jest wielu polityków i przedstawicieli rządów. W obradach klubu mogą wziąć udział wyłącznie osoby, które otrzymały imienne zaproszenie wysłane przez klub.

Stephen Dorril w swojej książce „MI6: Fifty Years of Special Operations” przytaczając wspomnienia ambasadora Quaroni tak pisze o początkach Klubu Bilderberg: „… pierwsza konferencja odbyła się w maju 1954 r. w zacisznym hotelu Bilderberg, niedaleko Arnhem w Holandii. Uczestniczyło w niej około osiemdziesięciu uczestników, w tym dwudziestu Amerykanów. Było to zgromadzenie wybitnych polityków, przemysłowców, bankierów i wybitnych postaci publicznych, pisarzy, związkowców i naukowców o bardzo dużym prestiżu. Po kolei przewodnictwo objęli książę Bernhard, następnie Paul van Zeeland i John Coleman. Pewna atmosfera napiętego oczekiwania była zauważalna, zebrani ludzie kontrolowali swoje zachowanie, która szybko jednak została ona rozproszona, głównie dzięki urokowi, swobodnym manierom i poczuciu humoru księcia. Mówcy mieli tylko pięć minut na wypowiedź, co pomogło ożywić debaty, ostre wystąpienia CD Jacksona, Denisa Healeya, Lorda Boothby’ego i kilku innych dodały smaku dyskusji. Oprócz spotkań plenarnych, posiłki i napoje były okazją do najciekawszej wymiany zdań, tak samo stymulującej, jak często zabawnej. W ciągu tych trzech dni wspólnego życia w tym odosobnionym od świata zewnętrznego miejscu, pomiędzy uczestnikami powstała słaba, ale dostrzegalna więź, a tym samym narodził się nowy byt. Spotkanie określono jako sukces i zdecydowano o jego cykliczności. Trudno było jeszcze określić jego przeznaczenie, metody działania czy strukturę, ponieważ nie miał żadnej analogii, a także nie pasował do ​​żadnej znanej kategorii. Z braku lepszego określenia, nazwano go Grupą Bilderberg od nazwy hotelu, w którym odbyło się pierwsze spotkanie i tak już pozostało. Od pierwszej konferencji w 1954 r. kolejne odbyły się raz w roku pod przewodnictwem księcia Bernharda, zwykle w odstępach rocznych i za każdym razem w innym kraju …”. Dalej nadmienił, że poruszane tematy zawsze obejmują bieżące problemy gospodarcze, polityczne i społeczne, z którymi borykają się kraje zachodnie. Nie da się ukryć, że z racji prestiżu uczestniczących w nim prominentnych osób, jest to najlepiej poinformowane forum na świecie. Na każde kolejne spotkania zawsze zapraszane są nowe osoby, w ten sposób krąg nawiązanych znajomości powiększa się, a klub nigdy się „nie starzeje”. Inną zasadą kieruje się tak zwany komitet sterujący stanowiący hermetyczny wewnętrzny krąg, odpowiedzialny za funkcjonowanie klubu i przygotowanie spotkań.

Przez pierwsze lata dobór uczestników był niezwykle ważnym i trudnym zadaniem, zwłaszcza dotyczyło to kręgów politycznych. Tutaj jednak Retinger wykazał się wielką inicjatywą i niesamowitą siłą perswazji na ludzi, którzy za kilka lat mieli objąć najwyższe urzędy w swoich krajach. Wielu widząc piękną perspektywę swojej politycznej przyszłości potwierdzało swój akces. Po kilku latach działania, gdy sława sekretnej konferencji w pewnych kręgach zaczęła być „tajemnicą poliszynela”, nie było problemu z przyciąganiem ludzi. Klub Bilderberg mógł pochwalić się imponującym wachlarzem mężów stanu i różnego rodzaju potentatów, którzy zostali wprowadzeni do kręgu uprzywilejowanych. 

Charakter, siła i witalność klubu w dużym stopniu zależał od rozwoju struktury i osobistych relacji między jej członkami. Dziś po tylu latach działalności, wśród decydentów rządowych po obu stronach Atlantyku, jest bardzo niewiele kluczowych postaci, które by nie uczestniczyły, przynajmniej w jednym z tych sekretnych spotkań. Inną sprawą jest droby fakt, że taka przynależność schlebia, a w oczach wielu nobilituje, nie mówiąc już, że zainteresowanym przynosi ogromne profity.

autor – E. Marcinkowska

obrazek -verdadahora.cl

Dzięki Waszej pomocy i Waszemu wsparciu wolne media mogą funkcjonować. Proszę wesprzyj naszą walkę o wolność słowa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *