Autor Anna Wolska | EURACTIV.pl

Unijny pakiet „Fit for 55” („Gotowi na 55”) to propozycja głębokich zmian w unijnej gospodarce, które mają pozwolić na wypełnienie postanowień Porozumienia Paryskiego z 2015 r. i zatrzymanie globalnego ocieplenia na poziomie maksymalnie 1,5 stopnia Celsjusza. Dla Polski oznacza on zarówno szanse, jak i zagrożenia.

Ogłoszony 14 lipca pakiet „Fit for 55” to największa unijna inicjatywa na rzecz obniżenia emisji gazów cieplarnianych. Dzięki realizacji tych propozycji Unia Europejska jako całość miałaby do 2030 r. zmniejszyć ową emisję o 55 proc. w stosunku do poziomu emisji z 1990 r., a do 2050 r. osiągnąć zerową emisję w ujęciu netto.

„Fit for 55” ma więc być jednym z głównych instrumentów realizacji sztandarowej propozycji obecnej Komisji Europejskiej, jaką jest Europejski Zielony Ład przyjęty w grudniu 2019 r. Odpowiedzialny m.in. właśnie za ten obszar wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans nie ukrywał jednak podczas prezentacji proponowanego przez Komisję pakietu, że choć jest przed nami „decydujące dziesięciolecie w walce z kryzysem klimatycznym i kryzysem bioróżnorodności”, to osiągnięcie „zielonej i zdrowej przyszłości dla wszystkich będzie wymagało znacznych wysiłków w każdym sektorze i w każdym państwie członkowskim.”

Co składa się na pakiet „Fit for 55”?

Pakiet „Fit for 55” to łącznie 13 wniosków ustawodawczych, z których jedne są całkowicie nowymi propozycjami, a inne to nowelizacje już istniejących przepisów. Wśród proponowanych od początku przepisów znalazły się: nowa unijna strategia leśna, mechanizm pobierania opłat od emisji dwutlenku węgla na granicach (CBAM), instrument społeczny na rzecz działań na rzecz klimatu oraz dwie inicjatywy dotyczące transportu – skupiona na wprowadzaniu zrównoważonych paliw lotniczych ReFuelEU Aviation oraz dotycząca ekologizacji europejskiej przestrzeni morskiej FuelEU Maritime.

Ale w ramach przedstawionej w połowie lipca przez KE propozycji znowelizowane i dostosowane do ambitniejszego celu klimatycznego mają być: unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2 (EU ETS), rozporządzenie o wykorzystaniu ziemi i terenów leśnych (LULUCF), dyrektywa ds. energii odnawialnej (RED), dyrektywa o efektywności energetycznej (EED) i rozporządzenie określające normy emisji CO2 dla samochodów osobowych.

Ponadto rewizji poddane mają zostać rozporządzenie ws. wspólnego wysiłku redukcyjnego (ESR), dyrektywa ws. infrastruktury paliw alternatywnych (AFID) oraz dyrektywa ws. opodatkowania energii.

Wiadomo, że realizacja większości z tych inicjatyw będzie się wiązać z dodatkowymi kosztami, jakie niesie ze sobą dalsza zielona transformacja unijnej gospodarki czy sektorów energetycznych i transportowych w państwach członkowskich.

Dlatego właśnie – w celu załagodzenia ewentualnych negatywnych skutków społecznych proponowanych reform – Komisja zaproponowała wprowadzenie Społecznego Funduszu Klimatycznego (Social Climate Fund), który miałby być finansowany z unijnego budżetu, a konkretnie ze środków stanowiących 25 proc. przewidywanych wpływów z handlu emisjami w budownictwie i transporcie drogowym. Miałoby to zapewnić państwom członkowskim nawet 72,2 mld euro finansowania na lata 2025–2032.

Jak wyjaśnia Maciej Wereszczyński z Polskiej Zielonej Sieci, pakiet „Fit for 55” jest ogromnym dokumentem. „Doliczając do wniosków legislacyjnych wszystkie inne elementy pakietu – trzy komunikaty nielegislacyjne i dokumenty uzupełniające, takie jak np. oceny wpływu – mamy w sumie ponad 4,2 tys. stron. To bardzo obszerny pakiet, który ma oddziaływać na wielu płaszczyznach” – mówi ekspert.

Fit for 55 wciąż jest propozycją

Na razie „Fit for 55” jest jedynie propozycją. Przygotowany przez KE pakiet, nazywany też „prawem klimatycznym”, musi zostać zgodnie z procedurami stanowienia prawa w UE zostać zatwierdzony w przez Parlament Europejski i państwa członkowskie, które prowadzą już ze sobą w tej sprawie negocjacje. Nie jest więc pewne, że wszystkie propozycje Komisji staną się ostatecznie unijnymi przepisami.

Kiedy jednak się tak się wydarzy, to państwa członkowskie będą zobowiązane do ich przestrzegania. Jeśli tego nie zrobią, będą się musiały liczyć z konsekwencjami, w tym nawet na proces przed Trybunałem Sprawiedliwości UE.

Przyjęcie przez UE pakietu „Fit for 55” wymusi więc na Polsce dostosowanie do nowych wymogów naszych krajowych planów i strategii, w tym Krajowego Planu na Rzecz Energii i Klimatu, Polityki Energetycznej 2040 czy Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju przedstawionej przez premiera Mateusza Morawieckiego.

Dla Polski wielkie znaczenie ma reforma ETS

Eksperci są zgodni, że w przypadku Polski najistotniejsza jest reforma unijnego systemu ETS (europejskiego systemu handlu emisjami), a przede wszystkim włączenie do niego transportu oraz budownictwa i wprowadzenie powiązanego z tym systemem mechanizmu opłaty od importu emisji (CBAM – Carbon Border Adjustment Mechanism).

Nowy ETS miałby zacząć obowiązywać od 2026 r. i w ciągu czterech następnych lat doprowadzić do redukcji emisji w transporcie i budownictwie do 61 proc. w porównaniu z 2005 r.

„To ważne, bo już zmagamy się z rosnącymi na rynku cenami pozwoleń na emisję CO2, a te propozycje doprowadzą do jeszcze większego wzrostu cen, bo zmniejszą liczbę tych pozwoleń na rynku. A teraz o pozwolenia będzie się musiał starać nie tylko przemysł, ale także transport i budownictwo. To sprawi, że wzrosną ceny kopalnego paliwa – i tego transportowego, i tego do ogrzewania budynków” – mówi Paweł Wiejski z Instytutu Zielonej Gospodarki.

Z drugiej strony, część przychodów ze sprzedaży pozwoleń na emisję zasili Społeczny Fundusz Klimatyczny, z którego Polska będzie w dużej mierze korzystać. „Tu będzie jednak konieczne podjęcie systemowych regulacyjnych zmian, aby chronić osoby już zmagające się z ubóstwem transportowym i energetycznym. Polska do tej pory nie stosuje rozwiązań, które skutecznie radziłyby sobie z tym problemem. Trzeba zacząć od poprawnych definicji i progów dochodowych, opracowania celów oraz wdrożenia skutecznych rozwiązań” – tłumaczy Maciej Wereszczyński.

A trzeba tu działać, bo według wyliczeń Polskiego Instytutu Ekonomicznego wzrost wydatków na energię dla 20 proc. najuboższych gospodarstw domowy w Unii Europejskiej przez opłaty za emisję w transporcie wzrośnie o 44 proc., a przez opłaty związane z ogrzewaniem budynków aż o 50 proc.

„Dla najuboższych polskich gospodarstw domowych oszacowaliśmy 50 proc. wzrost udziału kosztów energii w wyniku wprowadzenia opłat za emisje w transporcie indywidualnym i aż 108 proc. wzrost w budynkach mieszkalnych. Ponad dwukrotnie większy wzrost w Polsce niż średnio w UE wynika z większego zużycia ciepła, wyższej emisyjności i niższego dochodu Polaków” – komentuje te wyliczenia dyrektor PIE Piotr Arak.

Maciej Wereszczyński zwraca natomiast uwagę, że choć środki uzyskane z handlu pozwoleniami na emisję muszą być w 100 proc. przeznaczane na cele klimatyczne, to wciąż nie zostało sprecyzowane co kryje się pod hasłem „cele klimatyczne”. Tych pieniędzy ze sprzedaży pozwoleń będzie w polskim budżecie jeszcze więcej niż dotąd, ale – co podkreśla ekspert Polskiej Zielonej Sieci – władze w Warszawie często starały się bardzo szeroko rozumieć „cele klimatyczne”.

Ochrona lasów i zmiany w przemyśle motoryzacyjnym

Polskie władze mocno zainteresowane są także nową unijną strategią leśną, która ma na celu lepszą ochronę lasów, aby pochłaniały więcej CO2 i aby chroniły bioróżnorodność. „To jest ważne z punktu widzenia naszego sektora drzewnego i z punktu widzenia Lasów Państwowych. Polska przekonuje na forum UE, że propozycje KE godzą w nasz przemysł drzewny i podważa efektywność tych zmian dla ochrony środowiska. To jest oczywiście na poziomie UE kontrowersyjna opinia” – mówi Paweł Wiejski.

Eksperci wskazują też na dyrektywę o odnawialnych źródłach energii. „Ta dyrektywa w kształcie proponowanym przez KE wprowadza znacznie ostrzejsze wymagania co do biopaliw, np. biomasy. A to niekoniecznie Polsce odpowiada” – dodaje Wiejski. Produkcja energii z biomasy ma nie być po 2026 r. dotowana. Biomasa będzie też musiała być bardziej zrównoważona.

Natomiast mechanizm CBAM jest w opinii ekspertów także szansą dla Polski, bo zwiększy to konkurencyjność polskiego przemysłu na unijnym rynku wobec przemysłu pozaunijnego, bo koszty swoich emisji poniosą nie tylko producenci z UE, ale wszyscy, którzy będą chcieli sprzedawać towary na wspólnym rynku.

Maciej Wereszczyński podkreśla także na wprowadzenie obowiązku renowacji do 3 proc. wszystkich budynków publicznych. „To oznacza ich obowiązkową termomodernizację. To nie tylko w Polsce poprawi efektywność energetyczną, ale też pobudzi dużą część gospodarki. Ale warto podkreślić, że termomodernizacja jest jednym z najczystszych sposobów osiągania celów zeroemisyjnych i dekarbonizacji. Trzeba będzie bowiem produkować mniej energii cieplnej” – mówi.

Natomiast Paweł Wiejski wskazuje na proponowany zakaz sprzedaży po 2035 r. samochodów o napędzie spalinowym. To wymusi bowiem całkowitą zmianę polskiej branży motoryzacyjnej. „Polski przemysł nastawiony jest głównie na pojazdy spalinowe i produkcję części do nich. Łańcuchy dostaw dla pojazdów elektrycznych są inne. To więc zagrożenie. Ale także szansa, bo Polska staje się coraz większym producentem akumulatorów do pojazdów elektrycznych, a kolejnej inwestycje w tym obszarze sprawiają, że stajemy się pod tym względem liderem w UE” – dodaje ekspert Instytutu Zielonej Gospodarki.

Negocjacje nad ostatecznym kształtem pakietu „Fit for 55” są jeszcze przed decydującą fazą. Polski rząd sygnalizuje, że będzie chciał w negocjacjach skupić się głównie na kwestii kosztów zielonej transformacji i z jednej strony wynegocjować sobie jak najwięcej środków osłonowych, a z drugiej – starać się łagodzić te zapisy, które będą najbardziej kosztowne dla gospodarstw domowych.

„Rozwiązania przewidziane w pakiecie KE bez wprowadzania odpowiednich mechanizmów zabezpieczających mogą uderzyć w najbiedniejsze grupy społeczne. Polska nie zgodzi się na żadne rozwiązanie, które będzie odbywało się kosztem najsłabszych. Od wielu lat konsekwentnie podkreślamy, że transformacja klimatyczna musi być sprawiedliwa i nie może pogarszać warunków ekonomicznych w określonych regionach czy grupach społecznych” – mówił minister klimatu Michał Kurtyka.

Na razie ministrowie z państw członkowskich wymienili uwagi na temat propozycji KE podczas lipcowego nieformalnego szczytu w Słowenii.

źródło – euractiv.pl

Obrazek – wallpaperuse.com

Dzięki Waszej pomocy i Waszemu wsparciu wolne media mogą funkcjonować. Proszę wesprzyj naszą walkę o wolność słowa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *