Kurcze, wiedzieli od samego początku. Przychodzą dane populacyjne dotyczące skuteczności poszczególnych szczepionek w zależności od upływu czasu od zaszczepienia, wieku zaszczepionych, nawet płci. Wygląda to fatalnie. Ok, można powiedzieć, że chłopaki jak kupowali te szczepionki to nie wiedzieli. Ale jak to nie wiedzieli? Przecież Big Farma dostarczyła danych, regulatory dopuszczające sprawdziły i klepnęły, że jest ok. Dwa strzały, u Janssena jeden i wszyscy wychodzimy na wolność.

Dziś, kiedy przychodzą już dane, cała ta narracja pada na łeb. To znaczy, że ktoś kogoś oszukał. I to nie tylko Big Farma rządy, ale rządy nas. No, bo, powiedzmy, że tamci zapewnili, władze uwierzyły, ba – ściemniły, by nadać jakiś optymistyczny, nawet niepewny medycznie sygnał, że można wrócić do normalności. Ok, powiedzmy, że w rządach mieli dobre intencje i to te wstrętne firmy farmaceutyczne zamieszały. Ale ta wersja się wali, bo… dlaczego kupiono i zakontraktowano od razu po 6-8 dawek na statystyczną głowę mieszkańca, co – przy połowicznej wyszczepialności np. Polaków – daje już od 12-16 dawek na głowę? Po co, skoro miały wystarczyć dwie? Po co było kupować na zapas?

Jedyne wytłumaczenie jest takie, że i sprzedający, i zamawiający wiedzieli. Wiedzieli, że wchodzimy w lejek i że trzeba będzie następnych dawek. I to właściwie bez końca, bo nie tylko efektywność szczepionek spada jak kamień (w niektórych przypadkach do zera, patrz niżej), ale istnieje podejrzenie, że szczepionki obniżają naturalną odporność i trzeba będzie gonić własny ogon, czyli szczepić się coraz częściej, na coraz krótsze okresy.

No bo zobaczmy jak spada skuteczność poszczególnych szczepionek. Ktoś, kto kupował na zapas kilkakrotnie większy niż przekonywali producenci musiał to widzieć, a bo dlaczegoś jednak kupił więcej, zamówił, zakontraktował. Na całym świecie.

Nokautujące są badania szwedzkie, bo zrobione na całej populacji i ułożone w miarodajnych kohortach.

Co my tu mamy? Pfizer BNT162b2, skuteczność szczepionki przeciw zakażeniu stopniowo spadała z 92% w dniach 15-30 do 47% w dniach 121-180, a powyżej 210 tylko 23%. Moderna mRNA-1273, powyżej 180 dni skuteczność: 59%. AstraZeneca ChAdOx1 nCoV-19 powyżej 120 dni nie wykryto żadnej skuteczności.

W przypadku mężczyzn wyniki są jeszcze gorsze: w okresie od 4 do 6 miesięcy skuteczność wynosi 29%. Tak więc dla Pfizera, miedzy 4. a 6. miesiącem mamy 47% skuteczności w leczeniu objawowej infekcji, a od 7 miesięcy nie ma żadnej skuteczności szczepionki.

ak więc możemy mieć do czynienia z nieciekawą sytuacją. Nie tylko na świecie, ale i w Polsce przebąkuje się o czwartej dawce. Czyli będziemy zwiększać ilość dawek, które będą systematycznie obniżać naszą odporność, na coraz krótszy czas i nie tylko na koronawirusa. To wróci do nas jako dług zdrowotny, w dodatku głównie niekowidowy, tylko w postaci „cichych ofiar koronawirusa”, czyli nie w wyniku oddziaływania samego patogenu, ale z powodu naszej reakcji systemu zdrowia obierającego samobójczą strategię. Z drugiej strony, przy zwielokrotnieniu ilości dawek będą lawinowo rosły niepożądane odczyny poszczepienne, bo będziemy coraz częściej organizmowi „przypominać” z czym ma do czynienia. W ten sposób, wchodząc w spiralę kolejnych dawek będziemy nie tylko przysparzać zysków Big Farmie, która z pułapki co do ilości dawek zrobiła sobie abonament na światowy interes, ale zafundujemy sobie wieloaspektowy, wielochorobowy kryzys zdrowotny, narażający w sposób stały całą populację na poważne wymieranie.

Kurcze, to jest tak duża kasa i tak dużo ściemy w biały dzień, że tu nie może być przypadków.

autor – Jerzy Karwelis

źródło – dziennikzarazy

obrazek – freepik

Dzięki Waszej pomocy i Waszemu wsparciu wolne media mogą funkcjonować. Proszę wesprzyj naszą walkę o wolność słowa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *