W Rotterdamie podczas protestów przeciwników nowych restrykcji doszło do bardzo poważnych zamieszek. Policja strzelała, a w czasie starcia w wyniku czego zostało rannych siedem osób.

Protesty przeciwko restrykcjom nałożonym w Holandii w celu zwalczania koronawirusa doprowadziły w piątek do serii zamieszek w portowym mieście Rotterdam. Setki protestujących starły się z funkcjonariuszami i ustawiono barykady przeciwpożarowe w centrum miasta. Po popołudniu doszło do ​​starć z policją, która rozprawiła się z protestującymi strzelając gumowymi kulami i armatkami wodnymi. Kilka radiowozów stanęło w płomieniach. Co najmniej dwie osoby zostały ranne w starciach.

„To nie ma nic wspólnego z demonstracjami, ale z buntowniczymi szumowinami oraz naiwnymi i głupimi wyznawcami” – potępił dyrektor naczelny holenderskiej policji, Koen Simmers.

Holandia przyjęła w tym tygodniu szereg środków mających na celu ograniczenie wysokiego wskaźnika infekcji. Rząd Marka Rutte nakazał używanie masek w pomieszczeniach i na okres trzech tygodni zamykanie barów i sklepów o godzinie 20:00, oraz rozszerzenie przestrzeni użyteczności publicznej do których można wejść tylko po okazaniu  przepustki zdrowotnej. Ograniczona jest również liczba osób, które mogą spotykać się w domach prywatnych;  Przywrócono zasadę 1,5 metra odległości, a przepustkę zdrowotną rozszerzono  na mniej istotne sklepy i usługi, z możliwością, że firmy mogą poprosić o nią również w miejscach pracy. Dodatkowo wprowadzono tzw.  środek 2G, stosowany już w Niemczech, w którym na festiwale i imprezy będą mogły brać udział tylko osoby zaszczepione lub te które były już chore. Rutte wskazał również, że nie tylko osoby zarażone koronawirusem powinny podlegać kwarantannie, ale także osoby, które z nią mieszkają pod jednym dachem.

W wyniku zamieszek transport miejski do i z dworca głównego w Rotterdamie został zawieszony do odwołania.

źródło – niusdiario.es

obrazek – BBC

Dzięki Waszej pomocy i Waszemu wsparciu wolne media mogą funkcjonować. Proszę wesprzyj naszą walkę o wolność słowa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *