Autor Barbara Bodalska | EURACTIV.pl

W ustawie budżetowej na 2022 r. rząd założył inflację na poziomie 3,3 proc., podczas gdy nawet zdaniem Narodowego Banku Polskiego wyniesie ona 7,6 proc. Również większość ekspertów przewiduje inflację 7-8 procentową. Rząd nie zamierza jednak na razie aktualizować swoich założeń.

Dzięki nim bowiem w tegorocznym budżecie będzie kilkanaście miliardów złotych więcej. Pochodzić będą z wyższych wpływów z  podatku VAT, a także – w związku z wymuszanym inflacją wzrostem płac – również z PIT oraz składki ZUS i Narodowego Funduszu Zdrowia. Na razie bowiem średnie płace w firmach wciąż rosną szybciej od cen, bezrobocie jest jednym z najniższych w Unii Europejskiej, a polskie PKB także rośnie nieoczekiwanie szybko.

Politycy PiS uspokajają

“Zrobimy wszystko, żeby obronić Polaków przed inflacją”, zapewniał premier Mateusz Morawiecki w debacie budżetowej w Sejmie. “W najbliższych tygodniach, miesiącach uda się tę inflację jakoś okiełznać”, wtórował mu wczoraj (2 stycznia) w Polskim Radiu wicemarszałek Sejmu, szef klubu PiS Ryszard Terlecki. W jego ocenie dzięki temu, że budżet na bieżący rok został przyjęty, to “przejście ze starego roku w nowy rok udało się”. “Jesteśmy bezpieczni pod tym względem, więc patrzymy teraz spokojniej”, dodał polityk PiS.

Müller: Wyższa inflacja zostanie w budżecie uwzględniona

Natomiast rzecznik rządu Piotr Müller zapewnił w piątek (31 stycznia), że budżet państwa zostanie zaktualizowany i w nowelizacji ustawy budżetowej wyższa inflacja zostanie uwzględniona. Zapowiedział jednak, że nowe założenia dotyczące poziomu inflacji w 2022 r. zostaną uwzględnione dopiero po nowelizacji ustawy budżetowej. Przypomniał przy tym, że ustawa jest obecnie wciąż na etapie prac w parlamencie, a zapisana w niej prognoza inflacji jest z czasu, kiedy rząd przyjmował założenia budżetowe.

„Wtedy próg inflacji był niższy. Aktualizacja budżetu państwa o kwestie inflacyjne de facto powoduje również po stronie przychodów ich zwiększenie. To nie jest tak, że brak zapisanej inflacji na poziomie wyższym w budżecie państwa powoduje, że np. w przyszłości moglibyśmy nie zrealizować założeń budżetowych”, zapewnił Müller.

Oczekuje się, że do nowelizacji ustawy budżetowej dojdzie prawdopodobnie – tak jak w 2021 r.  – w połowie roku.

Szef NBP długo lekceważył zagrożenie inflacją

Jeszcze w połowie zeszłego roku prezes NBP Adam Glapiński zapewniał, że inflacja poza celem jest przejściowa i zaraz wróci do poziomu 2,5 proc. Wczesną jesienią przyznawał już, że inflacja jest wysoka, ale uważał, że podwyżka stóp procentowych w takiej sytuacji byłaby „szkolnym błędem”. Jednak wkrótce kierowana przez szefa NBP Rada Polityki Pieniężnej zapoczątkowała pierwszą od wielu lat serię podwyżek. Dopiero pod koniec roku Glapiński przyznał, że się mylił. “Zmieniam retorykę. Inflacja nie jest przejściowa, inflacja jest uciążliwa”, uznał na początku grudnia.

Wstępna prognoza NBP na ten rok mało optymistyczna

Według NBP inflacja osiągnie maksymalny poziom w czerwcu, kiedy wyniesie 8,3 proc., a potem zacznie się stopniowo obniżać, by  w grudniu 2022 r. zejść do 6,2 proc. “Za blisko połowę inflacji w 2022 r. odpowiadać będą ceny energii”, podkreślił szef polskiego banku centralnego. “Roczna dynamika cen energii może wzrosnąć nawet do rekordowych 27 proc. w czerwcu 2022 r.”, przyznał.

Business Insider zwraca jednak uwagę, że nowa, wstępna prognoza banku centralnego uwzględnia co prawda wpływ tzw. rządowej tarczy antyinflacyjnej i obniżkę VAT na żywność do 0 proc., ale nie uwzględnia oczekiwanych, dalszych podwyżek stóp procentowych. Tymczasem Rada Polityki Pieniężnej spotka się już jutro (4 stycznia) i zdecyduje co dalej ze stopami procentowymi. Ekonomiści spodziewają się kontynuacji zaostrzonej polityki pieniężnej, a prezes Glapiński nie wyklucza, że – jak napisał tuż przed świętami w „Obserwatorze finansowym” –  “dalsze podwyżki stóp mogą być potrzebne, aby zapobiec utrwaleniu się wysokiej inflacji”.

Tymczasem minister finansów Tadeusz Kościński stwierdził w zeszłotygodniowym wywiadzie radiowym, że przewidywana średnia inflacja w tym roku wyniesie 5,7-5,8 proc.

Sejm przyjął nierealną ustawę budżetową

Budżet na 2022 r. Sejm przyjął w piątek 17 grudnia. Dochody ustalono na 491,9 mld zł, wydatki 521,8 mld zł, a deficyt nie więcej niż 29,9 mld zł. Ustawę poparło 230 posłów, przeciw było 222 (cała opozycja), nikt się nie wstrzymał. Izba przyjęła też poprawki rządowe rekomendowane przez komisję finansów i odrzuciła kilkaset poprawek opozycji, które głosowano w blokach.

Senat ma podjąć uchwałę  ws. tegorocznego budżetu do 12 stycznia.

Razem z PiS głosowali parlamentarzyści Kukiz’15 (Paweł Kukiz, Jarosław Sachajko, Stanisław Żuk), a także Zbigniew Ajchler i Łukasz Mejza, który – jak sam zapowiadał – miał mieć urlop „z wykonywania obowiązków poselskich”. Natomiast w szeregach opozycji zabrakło pięciu posłów: Jarosława Gowina z Porozumienia, Krzysztofa Piątkowskiego i Sławomira Piechoty z KO, Stanisława Tyszki z Kukiz’15 oraz tradycyjnie już wykluczonego z obrad Grzegorza Brauna z Konfederacji, który konsekwentnie odmawia założenia maseczki.

Ponieważ odrzucenie ustawy budżetowej otworzyłoby procedurę przyspieszonych wyborów, to zmobilizowali się zarówno posłowie koalicji, jak i opozycji. Budżet głosowany jest zwykłą większością, ale Zjednoczona Prawica miała przewagę ośmiu głosów nad opozycją. Mogłaby być jeszcze większa, gdyby wszyscy posłowie tej partii wzięli udział w głosowaniu, jednak m.in. Zbigniew Chmielowiec, Anna Cicholska oraz Bartłomiej Wróblewski byli nieobecni.

źródło – EURACTIV.pl

obrazek – gov.pl

Dzięki Waszej pomocy i Waszemu wsparciu wolne media mogą funkcjonować. Proszę wesprzyj naszą walkę o wolność słowa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.